Pewnego dnia zadzwoniłam do Jacka. Była u niego jego młodsza kuzynka.
Zaprosiłam więc ich oboje. Jacek początkowo oponował, ale bardzo
szybko uległ moim namowom. Już po chwili odezwał się dzwonek. Szybko
pobiegłam otworzyć drzwi. Jola, była śliczną osiemnastoletnią
dziewczyną, o anielsko błękitnych oczach. Jej jasne blond włosy
sięgały daleko za pas. Moją szczególną uwagę zwróciły jej dorodne
piersi, które odkrywał spory dekolt. Jacek przedstawił nas sobie, po
czym przeszliśmy do salonu. Zrobiłam drinki, podałam gościom i
usiadłam bardzo blisko Jacka. Miałam na niego wielką ochotę,
wykorzystywałam więc każdą nadarzającą się okazję, aby choć musnąć
jego ciało.
Dźwięk komórki przerwał naszą miłą pogawędkę. Jacek odebrał, po czy
stwierdził, że musi na chwilę wyskoczyć do domu. Zostałyśmy same. Na
początku nasza konwersacja straciła swój blask, jednak już po krótkiej
chwili rozmawiałyśmy jak stare, dobre znajome.
Nagle, zupełnie dla mnie niespodziewanie Jola zapytała mnie, czy
może mnie pocałować. Osłupiała zgodziłam się. Jola przysunęła się
bliżej i uchwyciła moją twarz w swoje delikatne dłonie. Długo głaskała
moje policzki, które płonęły wtedy z zażenowania. Subtelnie zbliżyła
usta do moich warg i delikatnym muśnięciem przejechała językiem po
spierzchniętych wargach. Mechanicznie zwilżyłam je językiem. Wtedy
Jola przywarła do moich warg. Językiem krążyła po ich wewnętrznej
stronie. Robiła to niezwykle delikatnie, jej dotyk przypominał
muśnięcia skrzydeł motyla. Rozchyliłam usta, zapraszając ją tym samym
jeszcze głębiej. Przerażała mnie myśl, że coraz bardziej podoba mi się
co ta małolata ze mną robi. Chciałam się wycofać, ale Jola mocno
złapała mnie za włosy i przyciągnęła do siebie. Z każdą chwilą moje
ciało coraz mniej się wzbraniało. Sama siebie przyłapałam, że aktywnie
uczestniczę w jej grze.
Nasze języki plotły się i wzajemnie przepychały. Gdy dotknęła mojej
dłoni, ciało przeszyły rozkoszne dreszcze. Nie uszło to uwadze Joli.
Splotłyśmy się palcami dłoni i jeszcze mocniej zwarły wargami. Jolka
głęboko wepchnęła mi język do ust. Okrążała nim ich wnętrze,
prowokując każdy mięsień do drżenia. Wyczuwając co się dzieje wewnątrz
mnie, przyciągnęła mnie do siebie i położyła rękę na piersi. Zaczęła
ją delikatnie głaskać. Nieśmiało odpowiedziałam w ten sam sposób.
Przez bluzkę wyczułam, że Jola nie ma biustonosza, a jej sutki mocno
już stwardniały i prężą się do przodu.
Rozpalił się we mnie ogień namiętności. Sprawił on że straciłam
wszelkie zahamowania. Gdzieś w swojej podświadomości chciałam się z
nią kochać, w tamtej chwili nawet bardziej niż z Jackiem. Po paru
minutach, w czasie których pieściłyśmy swoje piersi, Jola wsunęła rękę
pod moją bluzkę, i zatrzymała ją dopiero na mojej piersi. Wodziła
starannie opiłowanym paznokciem wokół sutka, czym potęgowała siłę
wstrząsających moim ciałem dreszczy. Nie wytrzymałam. Położyłam ją na
kanapie i zapalczywie zdzierałam z niej ubranie. Najpierw zsunęłam z
niej bluzkę. Moim oczom ukazały się naprężone piersi z mocno
sterczącymi na środku sutkami. Przywarłam do nich, delektowałam się
ich smakiem. Jola ciuchutko jęczała. Zsuwałam się w dół, powracałam do
purpurowych wisienek, ssałam, lekko przygryzałam.
- Ohhh - jęknęła półprzytomna. Satysfakcja, jaką jej
dawałam, bardzo mnie podniecała. Chciałam coraz więcej. Szybko
zsunęłam się w dół i jednym pociągnięciem zsunęłam spódniczkę i
stringi. Z olbrzymim pożądaniem przywarłam do jej rozpalonej
brzozkwinki. Zatraciłam się w jej skarbie, tak że nawet nie zauważyłam
kiedy całkiem zdjęła z siebie mini i bieliznę. Szeroko rozwarła nogi.
Ponownie przyssałam się do połyskującego miejsca pomiędzy jej nogami.
Urzeczona smakiem kobiecych soków straciłam panowanie nad sobą. A i
Jola całkowicie oddała się tamtej chwili. Podobnie jak ja nie panowała
już nad sobą, tylko ciężko oddychała i pojękiwała. Lizałam ją,
wysysając wszystkie soki. Coraz głębiej zanurzałam się pomiędzy
nabrzmiałe wargi. Pieściłam ją coraz szybciej i intensywniej. Ręce
powędrowały w kierunku pełnych piersi, ktróre wydawały się, że zaraz
eksplodują. Ustami jeszcze mocniej wtopiłam się w jej wilgotną
szparkę.
Kiedy widziałam, że jest na samym końcu drogi do spełnienia -
przestałam, uznając że mi też się coś należy. Przestałam i ułożyłam
się równo z jej aksamitnym, rozgorączkowanym ciałem. Jola od razu
zrozumiała. W dużym pośpiechu, zdzierała ze mnie kolejne części
garderoby. Kiedy zostałam już zupełnia naga, objęła mnie w pół nogami
i mocno przywarła do mnie. Nasze usta stopiły się w szalonym
pocałunku. Języki wiły się, plotły. Poczułam jak jej ręka po piersiach
i brzuchu zjeżdża w dół, aby zaparkować na moim łonie. Delikatnie
potarła moją łechtaczkę. Głęboko westchnęłam. Powoli jej palce
zanurzały się w moim wnętrzu. Najpierw jeden, później dwa, trzy. Z
każdą chwilš jej ruchy były głębsze i szybsze. Odwzajemniłam tę
pieszczotę. Dotknęłam jej jaskini rozkoszy. Drgnęła. Jęknęła... Teraz
razem zmierzałyśmy do celu. Czułam jak soki wypływają ze mnie i
spływają pomiędzy pośladkami. Wzajemnie wnikałyśmy w swoje ciała.
Ugniatałyśmy swoje łechtaczki. W tym samym szaleńczym tempie. Nagle
zaczęłam tracić świadomość. Poczułam jeszcze, jak nasze ciała
jednocześnie naprężają się i wyginają w kabłąk. Olbrzymie skurcze
odbierają nam wszystkie siły. Padamy w objęciach niczym zemdlałe.
Czuję jakby odebrano mi wszystkie siły, a jednocześnie ofiarowano w
zamian największy z możliwych orgazmów.
Nie wiem ile tak leżałyśmy. W każdym razie w takiej pozie zastał
nas Jacek. Miał minę jakby zobaczył co najmniej upiora. Szybko jednak
odzyskał pewność siebie i z nieukrywaną radością podszedł do kanapy i
uklęknął obok nas. Jego dłoń powędrowała...
|